Poprawiająca się sytuacja gospodarcza i rosnące rynki sprawiły, że ubiegły rok był wyjątkowo korzyst...
Czy warto inwestować tylko w S&P 500?
S&P 500 to bez wątpienia najsłynniejszy indeks giełdowy na świecie i obowiązkowy element portfela wielu inwestorów. Ale czy ulokowanie wszystkich środków w tym instrumencie to naprawdę najlepsza strategia?

Indeks S&P 500 daje inwestorom dostęp do jednych z największych i najbardziej dochodowych firm w Stanach Zjednoczonych. Nie można jednak zapominać, że każda inwestycja wiąże się z własnym zestawem wyzwań i ryzyka. W tym artykule przyjrzymy się, co sprawia, że S&P 500 jest tak wyjątkowy, jakie ma zalety i wady oraz czego historia może nas nauczyć o podejmowaniu mądrzejszych decyzji inwestycyjnych.
S&P 500 to prawdziwa gwiazda amerykańskiego rynku, przyciągająca uwagę inwestorów na całym świecie. Nawet jeśli nie interesujesz się finansami, prawdopodobnie słyszałe(-a)ś o tym indeksie. Choć nie jest najstarszym indeksem giełdowym, jego popularność wzrosła dzięki globalizacji oraz łatwiejszemu dostępowi do inwestycji z różnych części świata.
Jego główną zaletą jest fakt, że obejmuje 500 największych amerykańskich firm pod względem kapitalizacji rynkowej. Oznacza to, że inwestując w S&P 500, automatycznie uzyskujesz podstawową dywersyfikację – znajdują się w nim zarówno giganci technologiczni, jak i firmy farmaceutyczne, instytucje finansowe i wiele innych.
Tym, co czyni każdy indeks giełdowy wyjątkowym, jest jego zdolność do adaptacji. W przypadku indeksu S&P 500, monitoruje on 500 największych amerykańskich spółek, a jeśli któraś z nich spadnie poniżej wyznaczonego progu, zostaje natychmiast zastąpiona przez inną, która spełnia wymagane kryteria. Taka automatyzacja to ogromna zaleta dla inwestorów, ponieważ pozwala im czerpać korzyści z „nowych historii sukcesu” bez konieczności podejmowania dodatkowych działań.
Najlepszym przykładem jest firma NVIDIA, która w ostatnich latach zanotowała spektakularny wzrost, przyczyniając się do zwiększenia wartości całego indeksu. Inwestowanie w S&P 500 oznacza więc automatyczny udział w sukcesie największych rynkowych graczy.
Ale czy inwestowanie wyłącznie w S&P 500 jest wystarczające?
Niestety, odpowiedź brzmi: NIE.
Dlaczego, możesz się zastanawiać. Cóż, chociaż jest to zdecydowanie mądrzejsza opcja niż wybieranie pojedynczych akcji, ponieważ rozkładasz swoje ryzyko, ma ona jeden istotny problem – ryzyko koncentracji. Innymi słowy, stawiamy wszystko na jedną kartę, czyli na amerykańską gospodarkę.
Ostatnia sytuacja na rynkach finansowych (początek 2025 r.) tylko bardziej dobitnie podkreśliła jakie znaczenie ma szeroka dywersyfikacja geograficzna naszych inwestycji – podczas gdy giełda w USA notowała ujemne stopy zwrotu, spółki z UE radziły sobie nadzwyczaj dobrze zapewniając inwestorom większą stabilność portfela.
Poniżej prezentujemy tabelkę z wynikami poszczególnych rynków od początku 2025 r.
Żródło: X @CharlieBilello
Ku zaskoczeniu wielu inwestorów na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o stopę zwrotu plasuje się… giełda w Polsce. Jeśli chciał(a)byś posiadać dodatkową ekspozycję na aktywa z naszej rodzimej gospodarki i inwestować w polskim złotym, to koniecznie zwróć uwagę na najnowsze produkty w ofercie Finax jakimi są Złoty Portfel i Złoty Portfel Obligacji.
W dalszym ciągu wierzymy w globalną dywersyfikację, ale jeśli nie chcesz brać na siebie ryzyka walutowego, to wspomniane portfele mogą być ciekawym rozwiązaniem.
Wracając do indeksu S&P 500, to nie jest on tak zróżnicowany, jak wielu sądzi. Chociaż obejmuje 11 sektorów gospodarki, to w dużej mierze jest skoncentrowany na kilku branżach – zwłaszcza technologicznej. Tacy giganci jak Apple, Nvidia, Microsoft i Google (tzw. "Magnificent 7") stanowią dziś ogromną część indeksu. Oznacza to, że gdy sektor technologiczny rośnie, indeks również się umacnia, ale gdy branża napotyka trudności, cały indeks na tym cierpi.
W skrócie, S&P 500 to świetny punkt wyjścia, ale nie powinien być jedynym filarem Twojej strategii inwestycyjnej. Szeroka dywersyfikacja jest kluczem do długoterminowej stabilności i bezpieczeństwa.
Zmiany układu sił na przestrzeni historii
Przez ostatnie 15 lat amerykańskie akcje, na czele z indeksem S&P 500, były jednym z bezdyskusyjnych liderów na światowych rynkach kapitałowych, zwłaszcza po Wielkim Kryzysie Finansowym z 2008 roku. Rynek amerykański odbudował się od tego czasu i osiągnął wyniki, które zdecydowanie przewyższyły pozostałe sektory świata.
Jednak, gdy spojrzymy głębiej w historię, staje się jasne, że ta dominacja nie jest regułą, lecz raczej wyjątkiem w długoterminowej perspektywie. Dane historyczne pokazują, że czołowe pozycje na rynkach kapitałowych na zmianę obejmowały Stany Zjednoczone i resztę świata.
Jest to wyraźnie widoczne na wykresie poniżej, który przedstawia różnicę w zwrotach pomiędzy amerykańskim indeksem S&P 500 a globalnym indeksem MSCI World ex-US. Gdy linia na wykresie znajduje się powyżej zera, oznacza to, że amerykańskie akcje przewyższyły międzynarodowe rynki, natomiast wartości poniżej zera wskazują na przewagę światowych giełd nad akcjami amerykańskimi.
Źródło: Morningstar, Bloomberg, and Hartford Funds
Historyczne przykłady zmian dominacji:
Lata 70: Rynki międzynarodowe, zwłaszcza europejskie i japońskie akcje, przeżywały boom dzięki industrializacji i silnemu wzrostowi gospodarczemu, podczas gdy Ameryka zmagała się ze stagflacją i kryzysami energetycznymi.
Lata 80: Na czoło wysunął się rynek amerykański, napędzany reformami prezydenta Ronalda Reagana, deregulacją i dynamicznie rozwijającym się sektorem finansowym.
Lata 90: Okres ten jest znany jako era „dotcomów”, gdy amerykańskie firmy technologiczne, takie jak Microsoft i Amazon, stały się globalnymi liderami.
Lata 2000: Po pęknięciu bańki internetowej wyjątkowy wzrost odnotowały rynki międzynarodowe, zwłaszcza gospodarki wschodzące, takie jak Chiny, Indie i Brazylia, podczas gdy Ameryka radziła sobie wyjątkowo słabo.
Okres od 2008 roku
Od globalnego kryzysu finansowego w 2008 roku amerykańskie akcje niemal nieprzerwanie rosną, co nie jest przypadkiem. Niskie stopy procentowe sprzyjały inwestycjom, a firmy technologiczne, takie jak Apple, Google i Tesla, zbudowały dominujące pozycje na globalnym rynku. Jeśli dodamy do tego NVIDIĘ, która w ostatnich latach zaliczyła ogromny sukces, amerykańska dominacja staje się jeszcze bardziej imponująca.
Nie zapominajmy jednak, że nie zawsze było tak gładko. S&P 500 mocno ucierpiał podczas kryzysu. Między 9 października 2007 r., a 9 marca 2009 r. stracił na wartości oszałamiające 56,8%. Ten spadek wywołał efekt domina na innych rynkach, co wielu z nas odczuło na własnej skórze.
Mimo to amerykański rynek wykazał się wyjątkową odpornością i zdolnością do adaptacji. Pragmatyczne, kapitalistyczne podejście pozwoliło na szybkie odbicie i transformację w globalnego lidera. W latach 2009–2024 średnia roczna stopa zwrotu z S&P 500 wyniosła solidne 14,47%, znacznie przewyższając historyczną średnią i potwierdzając siłę amerykańskiego rynku.
W tym samym czasie giełdy międzynarodowe zmagały się z licznymi wyzwaniami. Europejska gospodarka charakteryzuje się pewną inercją, dodatkowo obciążoną niepewnością polityczną i skomplikowanymi systemami biurokratycznymi, które często utrudniają zakładanie firm.
Na przykład, podczas gdy w Ameryce można stosunkowo łatwo rozpocząć działalność, w Europie przedsiębiorców często czeka lawina regulacji i wysokie koszty prowadzenia działalności, które hamują innowacje i spowalniają wzrost inwestycji.
Dodatkowo chińska gospodarka również zwolniła, co jeszcze bardziej skomplikowało sytuację na globalnych rynkach.
Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych zysków...
Choć amerykańskie firmy od około 15 lat dominują na światowych giełdach, historia przypomina nam o jednej ważnej rzeczy – układ sił na rynkach często się zmienia.
To właśnie dlatego każdy inwestor powinien wyciągnąć kluczową lekcję: dywersyfikacja jest niezbędna, jeśli chce się ograniczyć ryzyko i skorzystać z okazji, jakie oferują pozostałe rynki. Bądźmy ze sobą szczerzy – nikt nie jest w stanie zagwarantować, że Ameryka pozostanie dominującą siłą przez kolejne 10 czy 20 lat.
Wystarczy cofnąć się do lat 90. i początku 2000. W tamtym czasie wielu inwestorów było przekonanych o tym samym, co wielu myśli dzisiaj: „Wystarczy mi tylko S&P 500, nic więcej nie potrzebuję.” Ale wyobraź sobie, że w tamtym momencie zdecydowałe(-a)ś się zainwestować cały swój kapitał w ten indeks. Co by się stało?
Od 2001 do 2010 roku Twój zwrot z inwestycji wyniósłby dokładnie okrągłe zero. Dekada inwestowania, czasu i wysiłku – a na końcu nic do pokazania. Dość rozczarowujące, prawda? Mimo, że w późniejszym czasie S&P 500 odrobił swoje straty, to kto psychicznie byłby w stanie wytrzymać blisko 10 lat bycia poniżej kreski? Zapewne niewielu. Polecamy w tym miejscu zapoznanie się z innym naszym artykułem, w którym pokazujemy, jak poskromić swoją psychikę i inwestować skutecznie.
Z drugiej strony, gdybyś w tym samym okresie zainwestował(a) w rynki wschodzące, Twój kapitał zostałby pomnożony niemal 4,5-krotnie!
To właśnie prawdziwa siła dywersyfikacji – pozwala Ci mieć ekspozycję tam, gdzie są zwycięzcy, niezależnie od tego, jak zmienia się układ sił. Czasem przyniesie to większy zwrot, czasem nieco mniejszy, ale w dłuższej perspektywie to strategia, która zawsze dawała inwestorom najlepsze rezultaty.
Źródło: Standrad & Poor, Barclay's capital, Google France, Dow Jones – Money Simplified (Petter Malouk)
S&P 500 jako część zrównoważonego portfela
S&P 500 to solidny wybór inwestycyjny dla wielu osób, ale nie powinien być jedynym. Klucz tkwi w dywersyfikacji – rozłożeniu inwestycji na różne klasy aktywów i regiony geograficzne, aby zmniejszyć ryzyko i jednocześnie, jak pokazaliśmy w tym artykule, zawsze znajdować się po stronie zwycięzców.
Zamiast pytać: „Dlaczego po prostu nie zainwestować wszystkiego w S&P 500?”, warto przeformułować pytanie: „Jak mogę zbudować zdywersyfikowany portfel, który będzie zgodny z moimi celami?”
Włączając S&P 500 do szerszej strategii inwestycyjnej, możesz czerpać korzyści z jego mocnych stron – takich jak wysoki potencjał wzrostu i stabilność największych amerykańskich firm – jednocześnie równoważąc ryzyko poprzez dodanie innych sektorów świata lub aktywów. Na przykład obligacje, akcje małych firm czy nawet rynki międzynarodowe mogą znacząco zwiększyć odporność Twojego portfela na nieprzewidywalne zmiany rynkowe.
Dzięki naszym rozwiązaniom oferujemy możliwość inwestowania w portfele obejmujące aż ¾ globalnej kapitalizacji rynkowej. Oznacza to dostęp do rynków w 92 krajach, w tym rozwijających się gospodarek i sektorów, które nie są reprezentowane w amerykańskich indeksach. Takie podejście zapewnia nie tylko większą stabilność i bezpieczeństwo, ale również szersze możliwości wzrostu, niezależnie od wahań poszczególnych rynków.
Dywersyfikacja to fundament inteligentnego inwestowania, ponieważ jak powiedział John Templeton, znany inwestor: „Jedyny program inwestycyjny, który na pewno przyniesie straty, to brak dywersyfikacji.”
Dlatego choć S&P 500 to świetny punkt wyjścia, to prawdziwym kluczem do długoterminowego sukcesu i finansowej niezależności jest dobrze zdywersyfikowany globalny portfel.
Uwaga: Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych zysków. Ulgi podatkowe dotyczą wyłącznie rezydentów danego kraju i mogą się różnić w zależności od obowiązujących przepisów podatkowych. Zobacz nasze trwające oraz zakończone promocje.